Jak zostałam copywriterem?
- katarzynamackowska
- 15 lut 2022
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 15 wrz 2022
Jak już wiecie, jestem Kasia, choć ostatnio coraz częściej słyszę Katarzyna.
Zanim znalazłam się w tym miejscu, w którym dziś stoję, moje życie musiało się trzy razy obrócić dookoła, żebym w końcu zaczęła dążyć do spełniania marzeń, do rozwoju, zdobywania nowych doświadczeń i samorealizacji. A teraz, zaparz kawę, usiądź i poczytaj troszkę o mnie.
Ale po kolei...

Nadszedł czas, gdy stanęłam przed wyborem jaką drogą zawodową chce podążać, dla mnie osobiście było to bardzo proste. Marzyłam, by zostać kucharzem i gotować, ponieważ robiłam to od zawsze, było to moją pasją. Czułam się w tym pewnie i wiedziałam, że zostanie kucharzem będzie moim życiowym osiągnięciem. Dziś również gotuje, choć ostatnio strasznie się zepsułam, w związku z gotowaniem. Jak możecie się domyśleć, kucharzem nie zostałam, a to akurat przez moją mamę, lecz może dzięki niej. Chciała żebym poszła do technikum, bądź liceum, ja nie chciałam przyjąć do świadomości tego, że będę musiała chodzić do szkoły cztery lata, a moje wszystkie przyjaciółki skończą szkołę rok wcześniej. W tamtym okresie bardziej niż swoje zadowolenie z życia brałam pod uwagę, zadowolenie rodziców. Zgodziłam się, bo mama twierdziła, że przecież tak pięknie rysuje, maluje, no i nie mogę tej szansy zaprzepaścić. Poszłam po dokumenty do szkoły i zaznaczyłam tylko jeden kierunek z pięciu "Technik Organizacji Reklamy", wtedy pomyślałam, że fajnie będzie pójść śladami siostry, choć nasze ścieżki i umiejętności są całkowicie różne. Dostałam się i o dziwo ucieszyłam się, gdy zauważyłam, że jestem na liście osób zakwalifikowanych. To od tamtego dnia zaczęłam swoją przygodę z grafiką, musnęłam informację o stronie internetowej, zdobyłam podstawową wiedzę z zakresu marketingu, grafiki wektorowej i rastrowej, poznałam podstawy reklamy, i wiele więcej, choć punktem kulminacyjnym były moje praktyki zawodowe. To wtedy poznałam tajniki pracy w agencji reklamowej. Strasznie mi się to podobało, pozawalano mi tworzyć posty i grafiki na social media, pisać teksty z pozycjonowaniem, przeszłam "szkolenie" z Photoshop, a teksty, które napisałam w tamtym czasie zostały opublikowane, cieszyłam się, że ktoś to widzi moją prace.
Śmiało mogę przyznać, że podjęcie w tamtym czasie decyzji wyboru szkoły, a w późniejszym okresie wyboru praktyk, utwierdziło mnie to w przekonaniu, czym chciałabym się zajmować w przyszłości i jak wiele radości sprawia mi pisanie. Ale zanim zdobyłam się na odwagę by dziś napisać dla Was ten tekst, musiało minąć znacznie więcej czasu.
Dziś jestem kobietą, która chce podążać za marzeniami, zdobywać nowe doświadczenia, realizować się na różnych płaszczyznach. Niedawno spełniło się jedno z marzeń - rozpoczęłam studia. Obecnie jestem studentką pierwszego roku zarządzania, ze specjalizacją marketing i e-commerce. Dla niektórych to nic, a dla mnie tak wiele, jedno spełnione marzenie do kolekcji.
Jestem mamą!

Mamą wspaniałej, codziennie zaskakującej dziewczynki. Coraz częściej widzę jak bardzo się zmieniłam przy tym małym człowieku, codzienna dawka miłości jaką daje mi ta osóbka jest na miarę złota. Macierzyństwo pokazało mi jak bardzo cierpliwą i opanowaną osobą jestem. Ile dziś rzeczy zawdzięczam temu stworkowi. Począwszy od tego, że nauczyłam się cieszyć bez powodu, bezgranicznie kochać i troszczyć się o kogoś. Zaczęłam dostrzegać jaką my, kobiety posiadamy moc w sobie, pomimo codziennego zmęczenia związanego z domem, który trzeba sprzątać, wychowywaniem dzieci, wyżywieniem ich, oraz pracą i innymi dodatkowymi zajęciami. Potrafimy cieszyć się tym wszystkim w 100 %. Kiedy zostałam mamą poznałam smak radości z ułożenia wieży z klocków, popołudniowej herbatki z lalkami, czy zwykłego układania puzzli. Dziś wiem, że to małe rzeczy w życiu cieszą najbardziej, wspólny czas z bliskimi, z rodziną jest wart więcej niż wszystkie klejnoty na ziemi. Jesteśmy zgranym Teamem, przyjaciółkami na zawsze.
Dla niej i dzięki niej zdobyłam się na odwagę by w tym momencie napisać te słowa.
Ale czy jestem Copywriterem?
Oczywiście, raczkującym, ale jestem. Pisanie było mi bliskie zawsze. Przedstawię to w bardzo prosty sposób. Mianowicie, niektórzy ludzie, żeby się wyciszyć idą do lasu, cieszą się świeżym powietrzem, śpiewem ptaków. Inni medytują, uprawiają jogging, idą pod prysznic, a ja po prostu pisałam. Gdy byłam dzieckiem pisałam w zeszytach, uważając je za pamiętniki, potem pisałam w notatniku w telefonie, ile treści poszło na stracenie, wraz z moimi telefonami, a ostatnie mi czasy pisze na laptopie, więc ewoluowałam. Pisanie jest bliskie mojemu sercu od zawsze, chce rozwiać się w tym zakresie i tworzyć.



Komentarze